Dziś
o tym jak jeść i jaką moc ma jedzenie opowie nam Michał Tombak – biolog, i autor
bestsellerów: „Jak żyć długo i zdrowo”, „Droga do zdrowia”, „Uleczyć
nieuleczalne”, „Czy można żyć 150 lat?”
Jego
książki przetłumaczono na kilkanaście języków. W Europie jest zaliczany do
elity największych specjalistów od naturalnych metod ochrony zdrowia. W Polsce
wciąż budzi kontrowersje. Dlaczego tak trudno Polakowi zrozumieć, że to co najprostsze jest często najlepsze? - Czyli, że jesteśmy tym co jemy!
Jak
jeść?
M.T: Śniadanie
jedz sam, obiadem podziel się z przyjacielem, kolację zostaw wrogowi. Dlaczego
we wszystkich religiach świata jest post? Żeby człowiek za dużo nie jadł.
Organizm powinien otrzymać tyle pokarmu, żeby mógł jak najlepiej funkcjonować.
A najlepiej funkcjonuje, kiedy tego pokarmu nie ma za dużo. Wtedy organizm ma
czas na przetworzenie pokarmu, ma czas na regenerację i na sprzątanie. Żołądek
dorosłego człowieka jest w stanie pomieścić tyle, co jego złożone dłonie. Za
jednym posiłkiem organizm jest w stanie strawić 30 g mięsa.
A
co z resztą?
M.T: Będzie
fermentować, gnić, będą się w nim rozwijać pasożyty, nastąpi dezorganizacja
pracy poszczególnych układów. W organizmie mamy kwasowo-zasadową równowagę.
Kiedy jemy mięso, zmieniamy płynne środowisko organizmu. Tam, gdzie powinno być
zasadowe, robi się kwaśne. Powstają bardzo dobre warunki do rozwoju grzybów i
bakterii chorobotwórczych. Zaczynają się choroby wątroby, potem trzustki, potem
układu krążenia, potem układu kostnego. Dlatego diety oparte na dużej ilości
białka zwierzęcego są na dłuższą metę nie do przyjęcia.
Jeść
mniej, co jeszcze?
M.T: W
medycynie tybetańskiej wolno jeść od wschodu do zachodu słońca. To jest zgodne
z fizjologią, nie jest zależne od zmian czasu. Nie można było wymyślić nic
prostszego.
Warto
jeść mało mięsa, a dużo warzyw?
M.T: Powinniśmy
jeść wszystko, co rośnie na drzewach, krzakach i owocuje posadzone w ziemi, do
tego maślanki i kefiry i trochę mięsa. Proszę zauważyć, ludzie zamożni chorują
najwięcej na choroby układu pokarmowego. Ludzie, którzy jedzą skromniej, mają zdrowszy
układ pokarmowy. Podstawowy błąd, który popełnia człowiek to szybkie jedzenie.
Człowiek nie może jeść szybko. Nie powinien łączyć mięsa z węglowodanami. Na
trawienie smażonego mięsa potrzeba 7 godzin, jabłka półtorej godziny, kaszy 40
minut. Jeśli to wszystko naraz znajdzie się w żołądku – układ pokarmowy sobie z
tym nie poradzi.
Jak
jeść?
M.T: Wolno.
Dokładnie przeżuwając pokarm. Ślina ma działanie bakteriobójcze.
Czy
pożywienie jest lekarstwem?
M.T: Hipokrates
mówił, że powinniśmy jeść to, co leczy nasz organizm. W jabłkach jest
lekarstwo: cukry, witaminy, woda. W rodzynkach – jest dużo glukozy potrzebnej
dla mocnego mięśnia sercowego. W granacie, mandarynce są lekarstwa. Pokarm,
który powstał w naturze, powinien odżywiać i leczyć. W ciastku nie ma nic, co
mogłoby nas uleczyć.
Czy
jedzenie jest dla zdrowia najważniejsze?
M.T: Najważniejsze
jest oddychanie. To jest podstawa. Człowiek wytrzyma bez jedzenie nawet 50 dni,
ale bez oddychania tylko 2 minuty.
Jak
się uczyć oddychania?
M.T: Położyć
się na plecach. Położyć sobie książki na brzuch w okolicy żołądka. Oddychać
przez nos, żeby książka poszła do góry. Kiedy robi się wydech, książka powinna
powędrować w dół. Jeśli w ciągu doby człowiek zrobi 30 takich wdechów, może
mieć pewność, że jego organizm zostanie dotleniony.
Jeśli
oddychanie stawia pan na pierwszym miejscu, to co jest na drugim?
M.T: Woda.
Człowiek jest z wody złożony. Jeżeli wody jest za mało, to z organizmu nie są
wydalane toksyny. Powstaje środowisko do rozwoju pasożytów i grzybów, które
stopniowo, z roku na rok, zżerają nas jak rdza. Niszczą poszczególne organy.
Powinniśmy pić 30 ml wody na 1 kg ciała. Jeśli ktoś waży 100 kg powinien pić
dziennie 3 litry wody. Ale to jeszcze nie wszystko! Naprzemienny prysznic.
Można nie zjeść śniadania, nie można nie zrobić ćwiczenia oddechowego i nie
wziąć takiego prysznica. Człowiek staje po prysznicem i zaczyna go ciepłą wodą
z góry i obmywa ciało do stóp, po minucie przełącza prysznic na zimną wodę i
obmywa ciało do góry – i tak robi 5 do 8 minut. Na koniec sztywną gąbką do masażu
rozetrze całe ciało – uruchomi wszystkie naczynia krwionośne, zmusi je do
pracy. Uniknie udaru mózgu albo zawału. Nie będzie miał nadmiaru cholesterolu,
nie będzie miał problemów z układem krążenia, z pracą mięśnia sercowego.
Ostatnia
rada?
M.T: Nie
ma takich dolegliwości, których nie da się pokonać siłami płynącymi z natury.
Nie ma chorób, jest utrata równowagi i harmonii. Jeśli człowieka będzie gryzł
robak zawiści – może pić dużo wody, powoli gryźć, to nic nie da. Zachoruje.
Jeśli jedziesz samochodem i złorzeczysz innym, twój organizm produkuje hormon
śmierci – kortyzol. I kwas mlekowy w tym samym czasie. Kwas mlekowy to jest
rdza. Zdenerwowałeś się, pokłóciłeś w domu –znów produkujesz hormon śmierci.
Każda zła myśl skraca życie o kilka minut. Tybetańczycy mówią, że jeśli
człowiek chce być zdrowy, nie powinien bać się choroby, starości i śmierci.
Dlaczego
pozytywne rzeczy, jak przytulenie, pogłaskanie czynią cuda?
M.T: Chodzi
o produkcję hormonów szczęścia: serotoniny i endorfiny. Zaczyna się proces
regeneracyjny, komórki zaczynają zdrowieć, polepsza się krążenie, poprawia się
dopływ substancji odżywczych do komórek. W stanie miłości człowiek nigdy nie
myśli o chorobach. Promieniuje od środka. Miłość nadaje jego ciału blask.
Hormony szczęścia wzmacniają organizm i przedłużają życie, które jest piękne.
Źródło: http://www.swiat-zdrowia.pl/artykul/zycie-jest-piekne-rozmowa-z-michalem-tombakiem










.jpg)

0 komentarze:
Prześlij komentarz